Ojciec Valerian Jenko otrzymuje awans w Niebie
W ciągu tygodnia jednym z wielu e-maili, jakie otrzymałem, był ten od kobiety z mojej ojczyzny, ze Słowenii.
Napisała do mnie o wiadomości, którą otrzymałem od Boga Ojca 27 marca 2026 r., szczególnie o tej części, w której odnosi się On do mojej ojczyzny, Słowenii. W tej wiadomości powiedział:
„Jeśli chodzi o naszą Valentinę tutaj, w końcu naród słoweński odkrywa Moje Prawdziwe Święte Słowo poprzez jej pisma. Do tej pory odrzucali każde słowo, ale ostatnio niektórzy z nich odkryli te przesłania i bardzo się z tego cieszą, choć niektórzy wciąż są daleko”.
Po przeczytaniu tej wiadomości kobieta ze Słowenii poczuła w sercu, że powinna ją rozpowszechnić. Sporządziła wiele kopii i rozdała je ludziom w Słowenii.
Podziękowałem jej i powiedziałem, że zawsze modlę się za moją ojczyznę, Słowenię.
Była to środa, a ja rozmyślałem o tym, jak miło jest, że Przesłanie jest rozpowszechniane i czytane przez ludzi w moim kraju rodzinnym.
W piątek rano od całej nocy odczuwałem silny ból. Około godziny siódmej rano ból zelżał, a potem całkowicie mnie opuścił.
Nagle znalazłem się w kościele z Aniołem. Nie wiedziałem, gdzie znajduje się ten kościół. Natychmiast uklęknąłem, uwielbiając Pana w Najświętszym Sakramencie na Ołtarzu. Wewnątrz znajdowało się kilka osób.
Obserwowałem, jak przez boczne drzwi tego kościoła z szerokim uśmiechem wszedł ojciec Valerian Jenko.
Radosnym i pełnym ekscytacji głosem powiedział: „Valentino, to bardzo dobrze, czekałem na ciebie. Zapraszam cię, abyś przyszła i świętowała razem ze mną. Dzisiaj otrzymuję specjalne błogosławieństwo i szczególne awans od naszego Pana”.
Pomyślałam sobie: „Cóż, w styczniu skończyłby sto lat. Może właśnie dlatego. Nie wiedziałam o niczym innym”.
Powiedział: „Zamknij drzwi i chodź ze mną”.
„Ale nie mogę ich zamknąć na klucz” – powiedziałam. Próbowałam zamknąć kościelne drzwi, ale nie mogłam, bo były to drzwi obrotowe.
„Nie martw się, nie zamykaj ich” – odpowiedział.
Poszłam za nim i natknęliśmy się na kilka osób ubranych w całości na biało. Wyglądali jak aniołowie.
Powiedział: „Jesteś częścią tego świętowania z okazji specjalnego błogosławieństwa i awansu, który mam dzisiaj otrzymać”.
Powiedziałam: „Och, dziękuję ci, ojcze, że mnie zaprosiłeś”. Rozglądając się dookoła, nikogo tam nie rozpoznałam.
Ojciec Valerian był taki szczęśliwy. Potem wróciliśmy do kościoła.
Zauważyłam dużo białego lnu przed Najświętszym Sakramentem. Zastanawiałam się, kto to tam położył, i postanowiłam odsunąć go na bok. Znaczenie tego nie zostało mi wyjaśnione.
Odwróciłam się wtedy i nie widziałam już ojca Valeriana. Ale inni ludzie wciąż tam byli.
Anioł sprowadził mnie potem z powrotem do domu.
Później tego dnia uczestniczyłam we Mszy Świętej. Myśląc o moim porannym spotkaniu z ojcem Valerianem, postanowiłam złożyć intencję mszy w jego imieniu, w podziękowaniu za specjalne błogosławieństwo, które ma otrzymać w Niebie.
Powiedziałam: „Panie, błogosław mu w Niebie”.
Pan Jezus był tak radosny i natychmiast odpowiedział: „Valentino! Przyniosę ci dobre wieści. Ojciec Valerian otrzymuje dziś awans w Niebie dzięki Przesłaniom, które ci przekazujemy z Nieba, a które są teraz tak szeroko rozpowszechniane w całej Słowenii”.
„Ojciec Valerian wierzył ci całym sercem; był twoim duchowym przewodnikiem, a ty należałaś do jego kościoła. Znał cię i byliście ze sobą połączeni — dlatego zaprosił cię, abyś stała się częścią tego świętowania”.
„O Panie, nie wiedziałam, że tak dzieje się w Niebie” — powiedziałam.
„Tak, poprzez ciebie, poprzez Przesłania, które Słoweńcy zaczynają czytać, Moje prawdziwe Święte Słowo jest teraz rozprzestrzeniane w całej jego ojczystej Słowenii. Jest to bardzo potężne i właśnie dzięki temu on zostaje dzisiaj wyniesiony” — wyjaśnił Pan Jezus.
Powiedziałam: „Panie, jestem tak poruszona, dziękuję Ci za to”.
On powiedział: „Ojciec Valerian jest tak szczęśliwy w Niebie”.
Źródło: ➥ valentina-sydneyseer.com.au